1

2

3

4

5

 

Dbanie o klimatyzację

Jeszcze niedawno luksusem było posiadanie w samochodzie klimatyzacji. Większość kierowców musiała korzystać z otwieranych szyb i nawiewów. Dzisiaj klimatyzacja manualna jest w większości samochodów (opcją droższą jest klimatyzacja automatyczna). Okazuje się jednak, że klimatyzacja w aucie ma wielu przeciwników. Są ludzie, którzy uważają, że jest ona siedliskiem alergennych roztoczy i bakterii, powoduje przeziębienia i ogólnie źle wpływa na pasażerów. Jednak podróżowanie w nagrzanym do czerwoności aucie z odsuniętą szybą, przez którą wpada głośny wiatr, na pewno nie jest komfortowe ani dla kierowcy, ani dla pasażera. Klimatyzacja jest opcją bezpieczną wówczas, kiedy się o nią dba. Minimum raz w roku powinno się oddać auto do specjalistycznego zakładu, który dokona odgrzybienia klimatyzacji, jej ozonowania i „nabicia”. Wówczas nie ma mowy o żadnych roztoczach, które będą się w niej gnieździć. Co więcej, przy używaniu klimatyzacji należy zachować umiar i zdrowy rozsądek. Kiedy na zewnątrz temperatura wynosi trzydzieści stopni powyżej zera, a kierowca ustawia w samochodzie klimatyzację na stopni osiemnaście, organizm człowieka może doznać szoku wysiadając z auta. Takie gwałtowne zmiany temperatur nie są dla człowieka zdrowe, łatwo wówczas można zachorować na anginę lub złapać przeziębienie. Dlatego też różnica między temperaturą na zewnątrz a w aucie powinna wynosić kilka stopni (cztery, pięć).

„Moda” na LED-y

Odkąd w Polsce istnieje obowiązek całorocznej i całodobowej jazdy z włączonymi światłami mijania, wielu kierowców dostaje mandaty za swoje zapominalstwo. Przy ciągle włączonych światłach samochód spala również nieco więcej benzyny. Te dwa powody sprawiły, że wielu kierowców zaczęło się rozglądać za możliwościami, które pozwoliłyby im uniknąć dodatkowych kosztów, przy jednoczesnym przestrzeganiu przepisów. Takim rozwiązaniem okazało się montowanie świateł LED. Prawo dokładnie mówi o tym, gdzie takie światła powinny być umieszczone (odległość świateł od siebie i od boków samochodu, wysokość mierzona od jezdni, i tak dalej). Każdy kierowca, który lubi „grzebanie” przy swoim samochodzie i ma o tym jakieś pojęcie, może takie światła zamontować sobie sam. Najpierw jednak należy dobrze zastanowić się nad tym, jaki model świateł wybrać. Od tego będzie zależała ich barwa, intensywność, trwałość, a co za tym idzie – widoczność samochodu na drodze. Po zamontowaniu w samochodzie świateł LED, wystarczy tylko przekręcenie kluczyka w stacyjce, a włączają się one samoistnie (światła mijania są wtedy wyłączone). Z takiej alternatywy najbardziej opłaca się korzystać w okresach, kiedy to dzień jest długi i pogodny, bo zimą czy późną jesienią i tak przez większą część dnia trzeba jeździć z włączonymi światłami mijania. Plusem świateł LED jest fakt, iż obniżają one spalanie – nie potrzebują tyle energii, co światła mijania.

Niezbędne zimowe opony

Każdego roku można zaobserwować paraliż miasta, który spowodowany jest pierwszymi opadami śniegu. Nie zawsze w takiej sytuacji wina leży po stronie drogowców, o których lubimy mówić, że „zaskoczyła ich zima”. W sporej ilości przypadków, za taki paraliż odpowiedzialni są sami kierowcy. Wystarczy przecież niewielka ilość śniegu, a kierowca, który zbagatelizował wymianę opon z letnich na zimowe – zakorkuje ulicę. Letnie opony – jak sama nazwa wskazuje – są przystosowane do innych warunków na drodze niż te, które panują w zimie. Dlatego też samochód może nie ruszyć z miejsca, ponieważ jego koła będą się obracać. Poza tym, łatwo wpada w poślizg, co stwarza zagrożenie nie tylko dla takiego nieodpowiedzialnego kierowcy, ale także dla innych uczestników ruchu drogowego. W Polsce niestety nie ma wprowadzonej (jeszcze?) ustawy o konieczności wymiany opon na zimowe. Takie rozporządzenie obowiązuje w wielu europejskich krajach. Może dzięki niemu Polacy podchodziliby do tej kwestii bardziej rozsądnie, bo na razie część z nich twierdzi, że może uda się „przejeździć” na letnich lub szkoda im pieniędzy na zimowe. Jest to naprawdę zaskakujące podejście, a z takich praktyk powinny być wyciągane konsekwencje. Przecież w końcu są w Polsce miejsca, gdzie ludzie oprócz tego, że jeżdżą z zimowymi oponami, to muszą używać jeszcze łańcuchów na koła. W takiej sytuacji wymiana opon na zimowe nie wydaje się chyba aż tak straszną wizją.

Skomplikowane kupno auta

Niestety – nie każdego stać na możliwość udania się do salonu samochodowego, w którym uprzejmi sprzedawcy przedstawiają auta, których wyposażenie można dowolnie konfigurować. Tacy szczęściarze mogą wybrać dodatki we wnętrzu samochodu, jego walory technologiczne i oczywiście kolor. Wyjeżdżają z salonu nowiutkim samochodem, w którym nie muszą nic zmieniać – w końcu wybrali go z wielu innych ofert. Inaczej sytuacja wygląda w przypadku kupna samochodu używanego. Tutaj krąg możliwości znacznie się zawęża. Oczywiście głównym wyznacznikiem tego, na co klient może sobie pozwolić, są pieniądze, którymi dysponuje. Raczej nie ma szansy na wybrzydzanie w związku z kolorem czy zwracanie uwagi na detale wykończenia wnętrza. Auto używane, które miało wcześniej minimum jednego właściciela, jest w takim stanie, do jakiego zostało już wcześniej przez kogoś doprowadzone. Zużycie materiałów we wnętrzu samochodu nie zależy tylko od ich jakości lub ilości przejechanych kilometrów, ale przede wszystkim od tego, jak dbał o nie właściciel. Podobnie z resztą samochodu. Można trafić na sprzedawcę, który pielęgnował swoje auto, regularnie wymieniał elementy, które zużywały się podczas eksploatacji, używał samochodu z rozwagą i delikatnością. Można niestety również trafić na osobę, która traktowała samochód jak woła roboczego, nie przywiązywała zupełnie wagi do żadnych usterek, a o wnętrzu auta lepiej nie wspominać.

Pielęgnacja auta zimą

Zima to dla większości ludzi nieprzyjemny okres w roku. To czas, w którym musimy wykonywać więcej czynności dnia codziennego niż w cieplejszym okresie. Podobnie jest z dbaniem o samochód. Auto warto więc przygotować do zimy wcześniej. Wystarczy kilka drobnych zabiegów, które ułatwią codzienne korzystanie z samochodu w czasie zimy. Pierwszą ważną czynnością jest użycie specjalnego preparatu do wszystkich uszczelek w samochodzie. Dzięki temu nie będą one pękać podczas dużych mrozów. Dotyczy to głównie uszczelek w drzwiach. Warto także kupić specjalne odmrażacze do zamków w drzwiach (malutkie buteleczki, które w zimie mogą uratować życie kierowcy, który nie daje sobie rady z otworzeniem zamarzniętego zamka). Kolejnym zabiegiem jest dostosowanie płynu do spryskiwaczy do temperatury, która panuje na zewnątrz. Warto zaopatrzyć się także w specjalne odmrażacze do szyb, dzięki którym nie trzeba będzie skrobać szyb – wystarczy popsikać je preparatem, a później włączyć wycieraczki. Konieczne jest także posiadanie szczotki do odśnieżania auta, skrobaczki i innych tego typu gadżetów. Zwłaszcza, że za jazdę nieodśnieżonym (lub odśnieżonym niekompletnie) samochodem grozi wysoki mandat. Do innych zabiegów, które warto wykonywać w zimie należy – w przypadku diesli – dolewanie specjalnego preparatu do baku z olejem napędowym. Dzięki niemu z oleju nie wytrąci się parafina i samochód będzie odpalał nawet przy dużych mrozach.

Co znaczy ten znaczek

Znaczki na samochodach mają swoje znaczenie, absolutnie nie są przypadkowe. Na przykład cztery koła Audi to cztery firmy, które weszły w skład Auto Union. Ciekawa jest historia znaczka Citroena, ponieważ ma ona swój początek w Polsce, a dokładnie we włókienniczej Łodzi. Właściciel firmy przyjechał do niej, żeby poznać technologię wykonanych z drewna zębatych kół, które miały właśnie taką „daszkową” konstrukcję. Citroen produkował podobne koła, ale ze stali. Opel jako znak ma koło z błyskawicą. Historia tego symbolu sięga daleko w czasie, bo do dziewiętnastego wiek, do nazwy roweru Victoria Blitz. Blitz oznacza błyskawicę i to ona jest w Oplowym kółku. Ale nie od razu Opel z niego korzystał, zaczął od sterowca, przeszedł przez samolot by dopiero po wojnie pozostać przy najprostszym z tych znaków. Logo BMW ma proste wyjaśnienie – inspirowane jest kolorami Bawarii a konkretnie bawarskiej flagi. Japońskie Mitsubishi ma logo skomplikowane, to cała heraldyka. Otóż w dziewiętnastym wieku istniała kompania żeglugowa. Jej herb powstał z herbów rodzin, które ją posiadały. Pierwszy z nich trzy różnej wielkości kwadraty a drugi to trzy liście ułożone tak, jak dzisiejszy symbol Mitsubishi. Historia symboli jest bardzo różna, niekiedy są to po prostu projekty wybrane w konkursie (tak jest z Volwagenem) inne mają ukryte znaczenia. Jedne z nich są rozpoznawalne na całym świecie, inne mają tylko lokalne znaczenie.

Bezpieczne samochody, niebezpieczni kierowcy

Statystyki są bezwzględne – codziennie w wypadkach na Polskich drogach ginie średnio piętnaście osób. Kolejne sto sześćdziesiąt zostaje rannych. W 2007 roku mieliśmy bardzo niechlubne drugie miejsce w Europie pod względem śmiertelnych ofiar wypadków. Podróż samochodem wiąże się z dużym ryzykiem, którego zwykle nie zauważamy lub nie chcemy odnieść do siebie. A przecież samochody są wyposażane w coraz bardziej przemyślne systemy zabezpieczeń, producenci podkreślają bezpieczeństwo swoich pojazdów. Bezpieczeństwo samochodu to podstawa, jak najbardziej należy kłaść na nie ogromny nacisk przy zakupie samochodu. Ale technika w żaden sposób nie zastąpi umiejętności i rozwagi kierowcy. Jeśli co piaty Polak nie zapina pasów a co dziesiąty wypadek spowodował pijany kierowca – to na co zdają się wzmocnienia konstrukcji, ABS czy inne sprytne rozwiązania techniczne? Przy czym najwięcej wypadków powodują kierowcy samochodów służbowych. Mają napięte plany dnia i jeżdżą szybko. Samochód traktują jako drugi do i tracą w nich czujność, czują się zbyt pewnie na drogach. Często też są przemęczeni – i tak dobre samochody nie ratują ich przed wypadkami. Obarczanie winą za wypadki kiepski stan polskich dróg jest tylko bardzo słabą wymówką. Kierowca ma obowiązek przestrzegać przepisów i dostosować się do warunków na drodze – a więc także do złej nawierzchni. Dobry, sprawny samochód może pomóc przeżyć wypadek, może zmniejszyć jego skutki. Ale nie zapewni stuprocentowego bezpieczeństwa.

Kochajmy Syrenki czyli o polskich samochodach

Trzeba przyznać, że bywamy lokalnymi patriotami. Choć polski przemysł motoryzacyjny nie miał światowych hitów, nasza myśl techniczna w tej dziedzinie nie wyróżniała się na świecie, to jednak okazujemy przywiązanie do wytworów polskiej motoryzacji, zwłaszcza tych z czasów PRLu. . Z sentymentem opowiadamy legendy o tym, ile osób, bagażu i zwierząt zdołało zapakować się do „maluszka” albo w jaki zakątek świata udało się nim dojechać. Samochód Star został wszak uwieczniony w piosence Wałów Jagiellońskich. Syrenki mają film pod znaczącym tytułem, który jest jednocześnie wezwaniem, żebyśmy te samochody kochali. Dostawcze Żuki są obecne w polskiej kinematografii, podobnie jak policyjne nyski. Nawet Polonezy mają swoich fanów. Osobne miejsce w sercach miłośników mają polskie motocykle, od przedwojennego Sokoła począwszy. Skuter Osa czy motor WSK to legendy polskich dróg. Te ciepłe uczucia wynikają ze wspomnień, jakie mamy w związku z tymi pojazdami. Wychowaliśmy się w nich, kojarzą się z wakacjami, młodzieńczą beztroską, kiedy to cały świat był przyjaźniejszy. Były nasze, swojskie, opatrzone. Doskonale znaliśmy ich wady, cierpliwie naprawiane na podwórkach, ale hołubiliśmy zalety, czy choćby fakt, że prostu były. Polskie samochody nie były szczególnymi osiągnięciami techniki, ale stały się nam bliskie. Czy kolejne pokolenia, które tych samochodów nie widziały na oczy będą je traktowały równie ciepło?

Samochody, które przeszły do legendy motoryzacji

Historia motoryzacji nie jest może przesadnie długa, liczy niewiele ponad sto lat, ale ma swoje gwiazdy, swoje legendy. Pojazdy, o których mówi się do dziś, marki, które są symbolami. Na przykład cadillac – udało mu się osiągnąć to, że stał się symbolem pożądanego luksusu. Na przykład – to prawdziwy cadillac wśród koniaków. Do legendy motoryzacji i do kultury masowej przeszło wiele samochodów, od słynnego Forda T począwszy. Inne takie legendarne samochody to na przykład słynne „Garbusy” powstałe z rozkazu Hitlera. Samochodem legendą jest też wojskowy Jeep, który stał się obiegową nazwą samochodów terenowych. Swoje mity maja i podtrzymują marski luksusowe – Maserami czy Jaguary. Inne przykłady to Ford Mustang z ogromnym silnikiem, skromny Fiat 124. Mercedes – Benz uwieczniony został w nieśmiertelnej piosence Janis Joplin. Oprócz ogólnoświatowych hitów różne kraje maja jeszcze swoje lokalne legendarne auta. W Polsce to będzie oczywiście Syrenka, Fiaty ale też sprowadzane w latach socjalizmu z bratnich krajów Łady czy Dacia, albo dygnitarska Wołga, która weszła do kanonu miejskich legend. Niektóre z tych legend produkowane są w nowszych wersjach do dziś, inne zostały już tylko w muzeach motoryzacji. Jeszcze inne, jak brytyjski Mini pojawiają się po latach w nowej odsłonie. Legendarne samochody stoją w muzeach, jeżdżą po drogach – stały się nieodłączną częścią świata, w którym żyjemy.

Co samochód mówi o właścicielu

Ten samochód do mnie pasuje – mówi się czasami. Mój samochód wyraża moje ja. Samochód to mój drugi dom. Wiele takich i podobnych opinii można usłyszeć od posiadaczy aut. Czy samochód rzeczywiście mówi coś o swoim właścicielu? W zasadzie tak, ale może to być zupełnie coś innego, niż właścicielowi się wydaje. Bo co sądzić o drogiej limuzynie, ale okropni zabrudzonej i zakurzonej? Czy właścicielowi nie zależy na porządku? Albo auta ztuningowane. Dla właścicieli są powodem do dumy, mogą godzinami opowiadać o tym, jak bardzo poprawili osiągi swojego samochodu i jak świetne wrażenie samochód po przeróbkach robi na drodze. Tymczasem u słuchaczy efekt może być zupełnie inny – irytacja czy chęć zakpienia. Czy na właścicieli wielkich, kosztownych aut powinniśmy patrzeć inaczej, niż na kierowców małych, kompaktowych pojazdów? Czy ci pierwsi zasługują na więcej podziwu? Być może, o ile są także dobrymi kierowcami i nie traktują swojego auta jako pojazdu uprzywilejowanego. Samochód mówi wiele o właścicielu, na przykład można domyślić się, czy ma on dzieci. Albo czy przewozi jakieś zwierzęta? Samochody służbowe też z reguły są łatwiej rozpoznawalne niż auta prywatne, można więc wyczytać z nich profesję właściciela. Jeszcze więcej o kierowcy mówi jego zachowanie w tym samochodzie na drodze, wobec innych użytkowników. Kultura osobista, takt i opanowanie są doskonale widoczne, podobnie jak pewność siebie, buta czy zwykłe chamstwo.