1

2

3

4

5

 

Dlaczego kochamy samochody

Nie da się ukryć tego, że samochody traktujemy w szczególny sposób. W amerykańskim kinie są symbolami wolności i niezależności bohaterów. W Polsce są traktowane jako wyraz statusu właściciela. Nie są po prostu pojazdami, służącymi do przemieszczania się. Wręcz przeciwnie, niekiedy zyskują status niemal członka rodziny. Właściciele łatwo nadają im cech ludzkie. Mówią często, że samochód bywa złośliwy albo wręcz przeciwnie – że jest kochany i pomocny. Mają taką mocną pozycję, tak wysoki status ponieważ wiążemy się z nimi na lata. Spędzamy w samochodach bardzo dużo czasu, często od ich kaprysów czyli awaryjności zależy realizacja istotnych planów. Samochody organizują nam życie, ponieważ inaczej planujemy czas i zajęcia gdy poruszamy się komunikacją publiczną a inaczej gdy możemy dojechać wszędzie samochodem. Inaczej planujemy wakacje czy w ogóle sposób spędzania wolnego czasu – także biorąc pod uwagę korki w miastach czy na drogach dojazdowych. W samochodach otaczamy się przedmiotami, które lubimy, muzyką, której chętnie słuchamy. Ci, którzy spędzają w nich wiele godzin, jak przedstawiciele handlowi czy kurierzy, mówią, że to ich drugi dom. Wielu właścicieli twierdzi, że samochody wyrażają ich osobowość. Producenci i sprzedawcy samochodów robią wszystko, żeby utwierdzić klientów w tym właśnie przekonaniu. Kochamy więc samochody, bo zajmują bardzo ważne miejsce w życiu właścicieli.

Zabytki motoryzacji na polskich drogach

Pewnego razu na bieszczadzkiej drodze można było być świadkiem takiej sceny: W pięknym, błyszczącym, otartym automobilu jechał starszy pan. Towarzyszyły mu dwie młode kobiety w stosownych kapeluszach z powiewającymi woalkami i lekkimi szalami. Samochód toczył się spokojnie po wąskiej drodze i w pewny momencie zapragnął skręcić na podjazd hotelu. Z drugiego końca drogi jechał zupełnie zwykły, granatowy współczesny pojazd. Mężczyzna ze starego samochodu nieco przyhamował i zawołał do kierowcy nowego auta: zaczekaj pan z tym czymś, aż wozem wjadę. Po czym dostojnie wykonał manewr a za nim potulnie wjechał współczesny samochód. Przytoczona scena mówi coś ważnego o naszym stosunku do starych samochodów. Otóż uważamy, że stare auta maja duszę. Prawdziwą, czasem kapryśną, czasem wrażliwą – duszę. Otaczamy je troską, podziwiamy wykonanie. Coraz częściej uczucia te kierujemy wobec samochodów, które jeszcze całkiem niedawno było użytkowane na co dzień. Są miłośnicy syrenek, maluchów, trabantów a nawet, co niektórym wydaje się dziwne – polonezów. Specjalne zloty gromadzą miłośników starych motocykli. Bardzo chętnie wykorzystuje się też stare samochody jako ślubne limuzyny. Mają podkreślić niezwykłość uroczystości, jej szczególny charakter. Stare samochody wywołują uśmiech, mają nawet swoje piosenki i swoje filmy (np. „Kochajmy syrenki”). Zabytki motoryzacji na polskich drogach spotyka się wcale często, mamy do nich ogromną sympatię.

Historia motoryzacji w Polsce

Polski przemysł samochodowy w stosunku do reszty świata zaczął rozwijać się stosunkowo późno, bo dopiero w latach trzydziestych dwudziestego wieku. Pierwsze konstrukcje w naszym kraju powstały w Centralnych Warsztatach Samochodowych. To nie była produkcja seryjna. Od 1930 roku mieliśmy pierwsze samochody na licencji włoskiego Fiata wyprodukowane w Polsce. Do wybuchu II wojny światowej opracowano wiele konstrukcji, zarówno samochodów ciężarowych jak i osobowych no i motocykle – legendarne Sokoły. PO wojnie przemysł motoryzacyjny trzeba było budować praktycznie od zera. Już w 1946 roku zdecydowano się na produkcję pierwszych Starów, które opuściły fabrykę w Starachowicach dwa lat później. Na początku lat pięćdziesiątych powstała FSO, sztandarowy producent samochodów osobowych w Polsce. Po niej powstały kolejne zakłady, między innymi w Nysie czy Sanoku. Niezapomnianym zjawiskiem polskiej motoryzacji jest samochód Syrena. Charakterystyczny odgłos jej silnika królował na polskich drogach przez lata. Nowy rozdział w polskiej motoryzacji to licencje Fiata. To pchnęło nasz przemysł na zupełnie nowe tory. Polski przemysł motoryzacyjny to także produkcja samochodów ciężarowych i autobusów. Lata osiemdziesiąte to poważny zastój w każdym sektorze przemysłu. Lata dziewięćdziesiąte i początek nowego wieku to czas producentów z zagranicy, którzy otworzyli w Polsce swoje fabryki. Wydaje się, że może nastąpić pewien regres, ponieważ niektórzy z nich wycofują się z inwestycji. Ale może to tylko zmiana – na miejsce jednych przyjdą inni.

Tanie samochody dla każdego

Początkowo automobile były zdecydowanie zabawką wyższych sfer, bogatych mieszczan, elity. Jednak niedługo pozostały dobrem luksusowym. Na początku dwudziestego wieku Henry Ford odmienił oblicze motoryzacji już na zawsze. Dzięki linii montażowej i dzięki zmianowej pracy robotników był w stanie produkować tanie samochody. Na tyle tanie, że robotnicy z jego własnej fabryki też mogli je kupić. Wystarczy pomyśleć, jak ogromny rynek się przy tym otworzył, żeby zrozumieć, że jeden Henry Ford nie był w stanie go zapełnić tylko swoimi autami. Dlatego szybko pojawiło się wielu konkurentów i przemysł motoryzacyjny ruszył z kopyta. Idea taniego samochodu dla mas pojawiła się wtedy po raz pierwszy. I na dobre zadomowiła się w umysłach producentów i użytkowników. Żeby samochód był tani musi być prosty, nie może więc mieć super wyposażenia. Każdy element, który komplikuje produkcję automatycznie podraża koszty. Tak więc samochody dla mas pojawiają się w różnych miejscach i czasie. Jeden z nich powstał na wyraźne życzenie Hitlera, który zażądał produkcji taniego, rodzinnego samochodu. Chodzi oczywiście o Garbusa. Jego charakterystyczna sylwetka jest wpisana w europejskie drogi od lat trzydziestych dwudziestego wieku. Naszym masowym samochodem był produkowany według włoskich wzorów „maluszek”, czyli Fiat 126P. Ostatnio ideę taniego auta dla wszystkich wskrzesza indyjski koncern Tata, z najtańszym samochodem świata.

Motoryzacja a ekologia – jak to pogodzić

Smog, spaliny, wielkie miasta, w których nie da się oddychać. O samochodach można powiedzieć wiele, ale nie to, że są przyjazne dla środowiska. Zwłaszcza w takiej masie, jak teraz. Wygoda, swoboda wynikająca z możliwości przemieszczania się swobodnie są bardzo cenione przez użytkowników. W Polsce mamy też do odrobienia zaległości z lat, kiedy samochody były dobrem mocno reglamentowanym. Jak więc wytłumaczyć kierowcom, że powinni porzucić szkodliwe dla środowiska samochody na rzecz znacznie przyjaźniejszego naturze transportu publicznego? Pomysły są bardzo różne. Na przykład przy wjazdach do miast powstają wielopoziomowe parkingi, na których można zostawić samochód i w dalszą drogę udać się autobusem czy metrem. Nie są jednak przesadnie popularnym rozwiązaniem. W Europie Zachodniej czy Japonii świadomość ekologiczna jest na dużo wyższym poziomie i tam rezygnacja z samochodu staje się trendem. Kolejny pomysł na obniżenie szkodliwości samochodów to upowszechnienie się aut z napędem elektrycznym. Na razie nie są zbyt popularne, ale może to właśnie one zawojują świat? Ładowanie akumulatorów, nawet prądem pochodzącym z elektrowni węglowych jest mniej uciążliwe dla przyrody. Teorie spiskowe głoszą, że to koncerny samochodowe oraz potentaci od ropy naftowej nie pozwalają na rozwój samochodów z napędem elektrycznym. Jednak czego nie robi poczucie odpowiedzialności za planetę to robi ekonomia – przy coraz droższej benzynie zaczynają być kuszącą alternatywą.

Samochody z Indii – co o tym myśleć

Indie są na drugim miejscu na świecie pod względem liczby ludności. Nic dziwnego, że żeby zaspokoić apetyt na samochody tak ogromnej liczby ludzi Indie mają własny, zupełnie oryginalny przemysł samochodowy. Na przykład hindusi uważają, że samochód Hindustan Ambasador jest symbolem ich kraju. Używa się go jako taksówki, jest najpopularniejszym samochodem w Indiach. Produkuje się go bez przerwy od połowy lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku. Hindusi zdają się nie pamiętać, że bazuje on na samochodzie brytyjskim. Na świecie głośno jest o samochodach firmy Tata. Głośno z powodu „najtańszego samochodu świata”. Tak firma reklamowała jeden ze swoich modeli – Tata Nano. Krótko można go był odrastać także w Polsce. Jego cenę określano na dwa tysiące dolarów. W Europie kosztuje nieco więcej, ponieważ miał bogatsze wyposażenie, wymagane w Europie ze względów bezpieczeństwa. Najtańszy samochód świata Polski nie zawojował. Wydaje się, że Polacy kompletnie nie mają zaufania do tego typu „wynalazków”. Wolą kupić auto używane, ale znanego producenta, uznanej marki, niż nowe, ale zupełnie nieznane. Poza tym Indie nie wzbudzają w Polakach zaufania jako producenci samochodów. Co prawda koncernowi KIA udało się wejście na nasz rynek i ma już nawet swoich zagorzałych zwolenników, fanów. Można powiedzieć, że KIA się przyjęła. Ale Indie jeszcze muszą popracować nad zdobyciem polskich serc – i portfeli.

Samochody (ciężko) pracujące

Samochody transportowe to niezwykle istotny segment rynku motoryzacyjnego. Analitycy zaobserwowali, że rynek samochodów transportowych, dostawczych to świetny wskaźnik nastrojów w przedsiębiorstwach. Kilka miesięcy przed tym, jak ogłoszono, że kryzys zawitał do Anglii czy Niemiec sprzedaż samochodów użytkowych w tych krajach gwałtownie spadała (nawet o 20-30% każdego miesiąca). Samochody transportowe są wykorzystywane do transportu lądowego i to wykorzystywane wszechstronnie. Na przykład bez samochodów transportowych nie można wyobrazić sobie firm kurierskich ani małego handlu. Samochody transportowe przewożą nie tylko materiały czy towary, nie tylko przesyłki ale także ludzi. Busy doskonale wpisują się w niszę, którą pozostawiają duzi przewoźnicy. Przewożą ludzi tam, gdzie nie docierają autobusy i autokary. Często sprawdzają się w miejscowościach, w których nie opłaca się wprowadzać regularnych linii miejskiej komunikacji autobusowej. Przewoźnicy dysponujący busami uruchamiają regularne przewozy do niemal każdego miejsca w Polsce. Samochody transportowe ciężko pracują, zapewniając zatrudnienie tysiącom osób. Muszą więc być ekonomiczne w użytkowaniu i niezwykle trwałe. Modeli aut dostawczych jest bardzo wiele i w różnych przedziałach cenowych. Nie ma problemu z wyborem optymalnego dla potrzeb konkretnego nabywcy. Coraz więcej samochodów dostawczych ma także komfortowe wyposażenie a klimatyzacja jest właściwie standardem.

Rynek aut luksusowych w Polsce

Rynek dóbr luksusowych jest zadziwiająco odporny na kryzys. Dotyczy to także samochodów luksusowych i także Polski. Co roku na polski rynek wchodzą kolejne luksusowe marki. Otwierają się coraz to nowe salony. Nawet najdroższe modele, najbardziej ekskluzywne samochody nie mają problemów ze znalezieniem nabywcy. Wystarczy powiedzieć, że tylko salon Ferrari już w lutym sprzedał wszystkie samochody, jakie miał przeznaczone na runek Polski na cały rok 2012. A nie są to samochody, które można codziennie minąć na ulicy. A na przykład model 911 Porsche jest u nas niezwykle wprost popularny. To efekt refleksu jego producenta, który wcześniej niż inni dostrzegł możliwości polskiego rynku samochodów sportowych czy luksusowych. Wśród samochodów z segmentu premium Polacy lubią marki europejskie. Powodzeniem cieszą się SUV-y i samochody na podobnych do nich nadwoziach. Ciekawą cechą Polaków kupujących drogie, luksusowe samochody jest ich tunning – mechaniczny i optyczny. Od 2011 roku działa w naszym kraju Wald International – znany tuner światowej klasy. Popularne są też samochody gran turismo. Kupują je ci, którzy pragnąc sportowych emocji nie chcą rezygnować w wygody. Do popularności luksusowych marek przyczyniają się także celebryci, chętnie pokazujący się swoich drogich samochodach. Polacy coraz odważniej sięgają po takie samochody, traktując je często jako wyraz swojego statusu, ale i osobowości.

Rynek motoryzacyjny w Polsce

W Polsce doskonale pamięta się czasy, kiedy samochody były na talony a benzyna na kartki. Zdobycie jednego i drugiego nie było łatwe, więc samochód mieli nieliczni. Głęboko w nas tkwi jeszcze tamten czas, kiedy samochód, zwłaszcza zagraniczny, był oznaką szczególnego statusu jego właściciela. Dlatego, pomimo pojawiających się w Europie trendów do porzucania samochodów na rzecz transportu publicznego, Polacy samochód traktują jako dobro szczególne. Samochody kupujemy więc na potęgę. Co ciekawe, nie mamy oporów przed kupowaniem samochodów używanych, zwłaszcza sprowadzanych z zagranicy, co świadczy i niskim jeszcze poziomie materialnym Polaków. Jednak w 2011 roku można było zauważyć, że wzrosła sprzedaż nowych samochodów, a jednocześnie spadł import samochodów używanych. Jednak raporty przygotowywane przez ministra gospodarki pokazują, że w 2012 nie będzie już tak różowo. Polacy najchętniej kupują auta małe i kompaktowe, które sprawdzą się nieźle i w trasie i w mieście. W naszym kraju produkuje się około dziewięciuset tysięcy samochodów rocznie. Nie jest to mało, ale potentatem samochodowym nie jesteśmy. Do tego słychać o kolejnych zamknięciach zakładów produkujących samochody. Jednak według badań aż 60% przedsiębiorców, którzy działają w branży motoryzacyjnej stwierdza, że przez najbliższe pięć – dziesięć lat Polska będzie bardzo atrakcyjnym rynkiem dla nowych inwestycji. Może więc nie jest to ucieczka producentów samochodów z Polski, ale tylko wymiana ich przedstawicieli?

Samochód symbolem statusu

Wiadomo, że samochody to coś więcej niż tylko użytkowe pojazdy służące ludziom na co dzień. Fani motoryzacji mogą o nich rozprawiać godzinami analizując nawet drobne szczegóły poszczególnych marek i modeli samochodów. Samochody, zwłaszcza w krajach będących jeszcze na dorobku są symbolami statusu, pozycji właściciela auta w społeczności. Wielu dyrektorów i prezesów twierdzi wręcz, że nie wypada im jeździć samochodami uważanymi za tanie. Żeby potwierdzić swoją wysoką pozycję w społeczeństwie muszą pokazywać się w nowych, drogich samochodach określonej klasy. Dlaczego samochody są tak ważne dla określenia hierarchii? Ponieważ są bardzo widoczne, każdy może sam ocenić stopień zamożności właściciela danego pojazdu. To tak, jakby samochody jeździły z cenami przypiętymi do zderzaków. Po drugie zapewniają wolność przenoszenia się z miejsca na miejsce. Piękny dom, samochód – to dwa podstawowe wyznaczniki zamożności. Jednak w krajach nieco lepiej od naszego rozwiniętych samochód zaczyna być postrzegany inaczej. Na przykład w Japonii jest zauważalny trend, który można nazwać demotoryzacją. To znaczy Japończycy rezygnują z samochodów na rzecz transportu publicznego. Samochód jest postrzegany jako balast, obciążenie. Podobnie myśli wiele osób w krajach Europy Zachodniej. Czy trend ten dotrze także do Polski? Zapewne tak, ale na razie jesteśmy jeszcze na etapie odreagowywania talonów na samochody.