Archive for Styczeń 23rd, 2013

Zmęczenie w drodze

Kierowca, który znajduje się w trasie minimum osiem godzin, powinien robić regularne przerwy i postoje, wysiąść z samochodu, przewietrzyć się, zjeść coś czy wypić kawę. Są to porady z pozoru banalne i oczywiste, jednak wielu kierowców o tym zapomina. Długa podróż bez żadnych przystanków może skutkować bardzo szybkim zmęczeniem organizmu kierowcy, co spowalnia jego reakcje i ostatecznie może prowadzić do niebezpiecznych sytuacji na drodze. Nowe samochody, które są oferowane przez czołowych producentów motoryzacyjnych, mają w swoim wyposażeniu urządzenia, które dbają o to, żeby auta nie prowadził zmęczony kierowca. Polega to mniej więcej na tym, że na podstawie pomiarów ciśnienia, temperatury i innych wskaźników, komputer stwierdza, czy kierowca powinien odpocząć i informuje go o tym. Kolejnym udogodnieniem w nowoczesnych samochodach są urządzenia, które monitorują tor jazdy samochodu i zjeżdżanie autem w stronę środka jezdni (bez włączonego kierunkowskazu) jest dla komputera informacją o tym, że kierowca mógł na przykład zasnąć lub zasłabnąć za kierownicą. Wówczas samochód sam wraca na swój poprawny tor jazdy i stanowczo zwalnia. Wszystko to są udogodnienia, które z pewnością pomogą wielu kierowcom, którzy w drodze spędzają mnóstwo godzin. Jednak czasami w takich sytuacjach nasuwa się pytanie, czy może niedługo człowiek już w ogóle nie będzie musiał sam prowadzić auta, bo zrobi to za niego komputer?

Automatyczna i manualna

W Polsce większość samochodów wyposażona jest w manualną (ręczną, tradycyjną) skrzynię biegów. Skrzynia liczy zazwyczaj pięć biegów (choć teraz w samochody mają już nawet skrzynie sześciobiegowe) i bieg wsteczny. Umiejscowienie biegów jest zwykle takie samo, chociaż tutaj różnice mogą dotyczyć biegu wstecznego, który znajduje się przed innymi biegami lub za nimi. Czasami wbicie biegu wstecznego wiąże się także z podniesieniem specjalnego pierścienia, który znajduje się na lewarku. Skrzynie biegów to elementy samochodu, które są bardzo eksploatowane – w końcu zmiany biegów to podstawa w jeździe samochodem. Dlatego też mają one tendencje do zużywania się lub psucia. Warto dbać o ten element samochodu, bo jego całkowite popsucie unieruchamia zupełnie auto. Zagranicą (głównie w Ameryce) popularne są auta z automatycznymi skrzyniami biegów. Jazda samochodem wtedy jest praktycznie bezobsługowa. W Polsce również (w ostatnim okresie) coraz większe grono użytkowników aut skłania się ku zakupowi auta z tak zwanym „automatem”. Do jazdy samochodem z automatyczną skrzynią biegów trzeba się przyzwyczaić, ale podobno później ciężko jest wrócić do ręcznego przerzucania biegów. Naprawy i ewentualne awarie związane z automatyczną skrzynią biegów są jednak nieco droższe od tych związanych ze skrzynią manualną. Tutaj jednak nie można dokonać jednolitego podziału na to, co jest lepsze, a co gorsze – wszystko zależy od upodobań kierowcy.

Dopłaty do nowych aut

W bardzo wielu krajach w Europie i na świecie, partie rządzące uchwaliły już dawno ustawy, które dotyczą udzielania przez państwo dopłat tym obywatelom, którzy zdecydują się na zakup nowego samochodu (prosto z salonu). Takie zabiegi mają na celu poprawienie czystości powietrza i innych aspektów związanych z ochroną środowiska. Samochody używane, kilkunastoletnie lub jeszcze starsze, emitują ogromną ilość spalin. Zwłaszcza, że kiedy je produkowano, na świecie obowiązywały inne normy i rozporządzenia w tych kwestiach. Dlatego też rządowi opłaca się „dołożyć” obywatelowi do nowego, często ekologicznego auta, niż wydawać pieniądze na ochronę środowiska i badanie poziomu zanieczyszczenia powietrza. Według statystyk, w Polsce jeździ więcej samochodów kupowanych już jako używane, mających kilkanaście lat. Często właściciele o takie stare auta nie dbają, nie zwracają uwagi na spaliny, wycieki, i tak dalej. Są w Polsce takie województwa, w których tego typu samochody stanowią nawet siedemdziesiąt procent wszystkich tam zarejestrowanych. Być może w naszym kraju również przydałaby się taka ustawa. Mogłaby w minimalnym chociaż stopniu wpłynąć na poprawę ochrony środowiska i zapobiegłaby sprowadzaniu „przechodzonych” samochodów z zagranicy. Nie jest to chyba jednak wizja realna, przynajmniej w najbliższym czasie, a nie każdego niestety stać na to, żeby pójść do salonu samochodowego i kupić w nim nowe auto.

Samochody na prąd

Dzisiaj, gdy ekologia jest jednym z ważniejszych tematów globalnych, producenci samochodów muszą się nieźle napracować. Już jakiś czas temu na rynku pojawiły się pierwsze samochody hybrydowe, czyli takie auta, które mają pod maską połączenie silnika elektrycznego i spalinowego. Przy postojach (na przykład w korkach), wolnej jeździe (na przykład do czterdziestu kilometrów na godzinę) w aucie działa praktycznie bezszelestny silnik elektryczny. W pozostałych sytuacjach – spalinowy. Jednak okazało się, że motoryzacja może pójść jeszcze krok dalej i przedstawić auta, które mają wyłącznie silnik elektryczny. Są to samochody niewielkie, przeznaczone raczej do miasta. Nie tankuje się do nich żadnego paliwa. Jedyne, co trzeba zrobić, to pamiętać o naładowaniu baterii za pomocą kabla z wtyczką (podobnie jak w telefonie komórkowym). Z taką naładowaną baterią samochód może przejechać określoną przez producenta ilość kilometrów. Podobnie jest z prędkością – auto nie osiąga zawrotnego tempa, oscyluje raczej w granicy do stu kilometrów na godzinę. Takie samochody w Polsce chyba szybko nie zdobędą popularności, ale inaczej sytuacja wygląda zagranicą, gdzie mają już swoje grono miłośników. Jednak przeciwnicy takich pomysłów twierdzą, że ładowanie baterii samochodowej prądem wcale nie jest rozwiązaniem ekonomicznym, ponieważ wyprodukowanie tej energii zanieczyszcza środowisko bardziej, niż spaliny.

Samochody na gaz

Kierowcy w ostatnich czasach (które pod względem finansowym nie należą do łatwych) szukają oszczędności wszędzie, gdzie jest to możliwe. Dlatego też już od jakiegoś okresu popularne jest montowanie w samochodach instalacji gazowej i późniejsze tankowanie taniego gazu, zamiast drogiej benzyny czy oleju napędowego. Najpierw jednak należy w taką instalację zainwestować. Zamontować ją można w wyspecjalizowanych warsztatach i zakładach. Najlepiej, gdyby osoba, która się tym zajmuje posiadała odpowiednie uprawnienia. Trzeba mieć pewność, że instalacja jest szczelna i nie zagraża nikomu podczas codziennej jazdy. Szczelność instalacji gazowej i jej prawidłowe działanie sprawdzane są podczas przeglądów. Montowanie instalacji gazowej zajmuje pewną przestrzeń bagażnika, bo to przeważnie w tym miejscu znajduje się butla. Ważne jest to, że nie w każdym samochodzie można zainstalować takie udogodnienie. Niektóre auta nie będą sprawnie działać po takiej instalacji. Warto to wcześniej dokładnie sprawdzić. Niektórzy producenci samochodów wyszli naprzeciw oczekiwaniom klientów i montują fabrycznie taką instalację. Tankowanie gazu jest bardziej opłacalne w porównaniu z innymi paliwami. Koszt związany z zamontowaniem takiej instalacji zwróci się z pewnością. Takie zabiegi polecane są głównie tym, którzy sporo jeżdżą, bo w sytuacji, gdy kierowca uruchamia samochód raz w tygodniu, taka „zabawa” nie ma zupełnie sensu.

Korzystanie z autoryzowanych serwisów

Każdy, kto kupuje nowiutki samochód, którym wyjeżdża prosto z salonu, będzie o niego dbał z wielkim poświęceniem. Zwłaszcza, jeżeli ma zamiar później go sprzedać i nie za dużo na tej transakcji stracić. Dlatego też wszelkie przeglądy i naprawy w takich sytuacjach kierowcy wykonują w autoryzowanych serwisach. Każda ingerencja w mechanikę czy wyposażenie auta jest potwierdzana wpisem do książki serwisowej. Oczywiście dla takich serwisów jest to bardzo duży zysk, ponieważ każda naprawa, nawet najmniejsza, kosztuje w takim miejscu nawet kilka razy więcej niż w zwykłym warsztacie samochodowym. Pracownicy serwisów zajmują się także sprowadzaniem oryginalnych części do określonych marek i modeli samochodów. To wszystko oczywiście kosztuje. Niektóre salony samochodowe oferują klientowi dłuższą gwarancję na nowe auto, ale pod warunkiem wykonywania wszelkich napraw i przeglądów właśnie w autoryzowanym serwisie. Jak już wcześniej zostało wspomniane, dla niektórych właścicieli jest to inwestycja na przyszłość. Sprzedaż takiego używanego auta z książką serwisową jest łatwiejsza i można zarobić na samochodzie więcej. Przy autach sprowadzanych z zagranicy można zauważyć tendencję związaną z tym, że użytkownicy tych samochodów w innych krajach korzystali z autoryzowanych serwisów, natomiast wpisy w książkach serwisowych kończą się z momentem zarejestrowania auta w Polsce. Przyczyną takich sytuacji jest niewątpliwie cena usług oferowanych w ASO.

Auta nie pierwszej nowości

To, że rynek samochodów używanych ma się bardzo dobrze, jest faktem oczywistym. Podobnie jak to, że ludzie szukają ogłoszeń związanych ze sprzedażą używanych aut głównie w Internecie. Większym zaufaniem wśród szukających samochodu cieszą się indywidualni sprzedawcy, a komisy kojarzą się raczej negatywnie. Zakup dobrego auta używanego jest trochę jak gra w ruletkę. Jeżeli trafi się na sprzedawcę, który dbał o auto, mało nim jeździł i nie spowodował żadnego wypadku lub kolizji, a chce je wymienić na inne, lepsze – wtedy kupujący ma niewątpliwe szczęście. Zwykle w takiej sytuacji traci tylko sprzedawca, ponieważ nie może zażądać zbyt wygórowanej ceny (zwłaszcza, jeśli auto ma swoje lata), a sam zainwestował w nie sporo pieniędzy. Są takie modele i marki samochodów, które tracą na swojej wartości błyskawicznie. Po trzech latach od zakupu nowego auta będzie je można sprzedać za niespełna połowę ceny. Dlatego też zainteresowanie samochodami używanymi z wyższej półki (te, które kosztowały wyjściowo kilkadziesiąt tysięcy złotych) jest bardzo duże. Okazuje się także, że sporo osób szuka samochodów, które miałyby kosztować do dziesięciu tysięcy złotych, a znalezienie konkretnego i dobrego auta w takim przedziale cenowym graniczy z cudem. Przy zakupie auta nie pierwszej nowości trzeba zachować zdrowy rozsądek, ponieważ w ogłoszeniach można zauważyć tendencję do koloryzowania (popularne stwierdzenie, które ma zachęcać klientów – „auto użytkowane przez niepalącą kobietę”).

Benzyna do pełna

Dzisiaj już niewielu kierowców stać na zatankowanie baku samochodu do pełna – zwłaszcza, jeżeli bak jest dosyć sporych rozmiarów. Coraz częściej użytkownicy aut zwracają uwagę na ceny benzyny i ograniczają swoje wyprawy samochodowe. Ci, którzy noszą się z zamiarem kupna samochodu (nie ważne – używanego czy nowego), biorą pod uwagę bardzo ważne kryterium, jakim jest spalanie paliwa w mieście, na trasie i w cyklu mieszanym. Często jest to właściwie główny wyznacznik tego, jakie auta będą należały do kręgu zainteresowań potencjalnego klienta. Dlatego też producenci aut musieli wyjść naprzeciw oczekiwaniom użytkowników i popularne stają się auta z oszczędnymi silnikami. Wielkie, paliwożerne samochody odchodzą powoli w cień lub są wybierane raczej przez tych, których stać na to, żeby ich auto spalało dwadzieścia litrów na sto kilometrów. Rośnie raczej popyt na auta, które mają spalać pięć lub sześć litrów na dystansie stu kilometrów. Dlatego też producenci stosują nowe rozwiązania mechaniczne, technologiczne. Wszystko po to, żeby samochód potrzebował jak najmniej paliwa. Ceny benzyny, które raptownie wzrosły, raczej nie przedstawiają pozytywnych prognoz na najbliższy czas, a przecież dla wielu ludzi samochód to narzędzie pracy, z którego nie mogą zrezygnować. Dlatego też tak ważny dla kierowców stał się aspekt ekonomiczny i oszczędności związane ze zużywaniem benzyny przez ich samochody.

Różnorodne testy motoryzacyjne

Każdy prototyp samochodu, zanim trafi na linię produkcyjną, musi przejść szereg testów bezpieczeństwa, sprawności, zachowania w różnych sytuacjach na drodze. Badane są strefy zgniotu samochodu w trakcie wypadku, jego zwrotność, droga hamowania. Wiele samochodów ma problem z pozytywnym przejściem na przykład tak zwanego testu łosia, czyli gwałtownego skrętu i powrotu na wcześniejszy tor jazdy (jak w sytuacji, kiedy na drogę wybiega zwierzę, które trzeba ominąć). Testowane jest również zużycie paliwa – później producent deklaruje spalanie danego auta w mieście, na trasie i w cyklu mieszanym. Niestety często okazuje się, że w praktyce akurat ten test nie ma nic wspólnego z rzeczywistością i spalanie jest zwykle wyższe. Takich testów motoryzacyjnych jest naprawdę bardzo dużo. Definiowane są przez restrykcyjne normy i wymogi. Producent musi udoskonalić auto tak, żeby uzyskało pozytywną opinię i mogło trafić do masowej produkcji. Później, kiedy już samochód można kupić w salonie, do testowania dostają go dziennikarze motoryzacyjni, którzy będą o nim mówić i pisać, przedstawiając jego wady i zalety potencjalnym klientom. Często dziennikarze robią testy, w których sprawdzają to, co było już testowane wcześniej, przez inżynierów. W ten sposób chcą się upewnić, czy producent faktycznie podaje użytkownikowi wszystko zgodnie z prawdą. Do testów motoryzacyjnych należą także porównania samochodów należących do jednej klasy, ale do różnych marek.

Uwaga na fotoradary

Właściciele samochodów muszą uważać na wiele pułapek, które czyhają na nich każdego dnia. Większość z nich dotyczy późniejszych konsekwencji związanych z pieniędzmi. Czasami używa się określenia, że posiadanie samochodu może być porównane do skarbonki bez dna. Faktycznie – koszty związane z ubezpieczeniem, przeglądami, naprawami, pielęgnacją i codzienną eksploatacją pochłaniają dosyć dużą część comiesięcznej wypłaty. Sytuacja komplikuje się, gdy dodatkowe koszty to mandaty. W Polsce istnieje sieć fotoradarów, która ma być teraz jeszcze bardziej powiększona. Rzekomo mają one wpływać na poprawę bezpieczeństwa na drogach, jednak w praktyce okazuje się, że pieniądze uzyskane z mandatów mają podratować budżet państwa. Fotoradary znajdują się już w policyjnych samochodach (nawet tych nieoznakowanych), na znanych wszystkim zakończonych skrzynką słupach. Teraz na kierowców będą czekać także bramki z fotoradarami, które mają mierzyć prędkość przy wjeździe na dany odcinek drogi i przy jego zakończeniu. Niektórzy kierowcy (szczególnie w zimie) próbują przechytrzyć fotoradary łamiąc prawo – nie odśnieżają swoich tablic rejestracyjnych. Za takie poczynania grożą również wysokie mandaty. Inni – kupują specjalne urządzenia, które za pomocą nadajników i czujników mają ostrzegać przed fotoradarami – okazuje się jednak, że w większości przypadków jest to tylko bezużyteczny gadżet. Najlepszą opcją wydaje się więc po prostu ostrożna, zgodna z przepisami jazda.